Intencje Mszalne

Posługa Duszpasterska







Licznik odwiedzin:



Zwyczaje Wielkiej Soboty


Do najważniejszych zwyczajów i tradycji pielęgnowanych w Wielką Sobotę należało:
  • przygotowanie potraw do poświęcenia
  • święcenie potraw wielkanocnych
  • święcenie wody i ognia.
Spróbujmy się przyjrzeć, skąd, kiedy i dlaczego te zwyczaje pojawiły się w przeszłości aby odpowiedzieć sobie czy jeszcze i w jakiej postaci są pielęgnowane /dziś/ w teraźniejszości, jakie mają dla nas znaczenie, i jakie znaczenie może mieć ich pielęgnowanie dla przyszłych pokoleń.  Zwyczaj święcenia pokarmów znany był na zachodzie w VIII w. Prawo do święcenia mieli tylko biskupi, dopiero z biegiem czasu prawo to przeszło na kapłanów, diakonów i lektorów. Gdy w innych krajach zwyczaj ten zniknął, w Polsce ukształtował się w obecnej formie w XIV w. Trudno nam sobie dziś wyobrazić, jak dawniej przysposabiano się w Wielkanoc. Im więcej było modlitwy i postu, tym więcej natura ludzka była spragniona zadośćuczynienia w zabawie i pożywieniu. Gdy nadeszła W. Sobota, ostatni dzień umartwień wielkopostnych, gospodynie, które przez cały W. Tydzień obok aktów pokuty i modlitwy musiały znaleźć czas i na przygotowanie święconego dla domowników. W Sobotę gospodynie miały dużo pracy, gospodarze też. Od świtu wszyscy się krzątali. Babska to rzecz przygotować święcone. Gospodynie z córkami zamykały się w izbie i piekły baby. Wielka to sztuka, bo musiały być ogromne, doskonale wyrośnięte, pulchne i lukrowane. Kiedy gospodyni piekła ciasno, gospodarzowi nie wolno było zaglądać do dieży, ani do pieca , bo by mu wąsy posiwiały. Żaden chłop nie mógł otworzyć drzwi, bo przeciąg mógłby zawiać ciasto, które niechybnie opadnie. Gdy ciasto rosło dziewczęta krasiły - malowały jajka. W łupinach cebuli, młodym życie, korze dębowej. Baby prawie gotowe, pisanki też, trzeba jeszcze przygotować „ paskę”. Wypiekano ją z razowej mąki drożdży i zakwasu. Smarowano ją po wierzchu słoniną i ozdabiano krzyżem z ciasta. Przychodziła wreszcie ta godzina, o której z każdej chaty wychodziła kobieta z koszem pełnym jadła do poświęcenia. W koszu musiały być: chleb albo jego świąteczna odmiana - paska, sól, pisanki, szynka, kiełbasa, chrzan, masło, ser, lukrowana drożdżowa baba, kołacz, mazurki - słowem całe paradne, świąteczne jadło. Wszystko było pięknie ułożone na białym lnianym płótnie , przybrane  zielonym bukszpanem, błękitnie rozkwitłym barwinkiem, baziami, leszczyną.

Pod kościół przychodzili też gospodarze. Babska gromada rozgadywała się jak na targowisku. A trzeba było zamilknąć, bo z kościoła wychodzili ministranci, a za nimi ksiądz. Ksiądz półgłosem odmawiał modlitwę po czym kropidłem czynił znak krzyża. Kościół pobłogosławił to, co niezbędne ciału - pożywienie, by poszło ludziom na zdrowie i dało siły do modlitwy i pracy. Póki co święconkę odstawiano  do jutra - Wielkanocy. Po rezurekcji domownicy rozpoczynali uroczyste śniadanie od dzielenia się tym co poświęcone. Zaczynali od jaj i chleba. Legenda mówi, że kiedy Herod rozkazał pozabijać dzieciątka, Matka Boska pozostała w Betlejem. Żydzi złapali ją i męczyli, chcąc dowiedzieć się gdzie ukryła swojego synka. Tymczasem malutki Pan Jezus ukrył się w chacie ubogiej kobiety. Ta, obawiając się o życie chłopca skroiła przylepkę / skórkę/ od chleba, wydrążyła go i tam ukryła dzieciątko. Potem Jezus, chcąc zmienić kryjówkę wybiegł na podwórze a kury, aby ratować Jezusa, zgrzebały Go w trociny i osłoniły skrzydłami. Na koniec wieprzki wyryły w ziemi norę, aby Zbawiciel mógł się tam schronić. Na pamiątkę tych wydarzeń w koszu ze święconką jest chleb, jaja i słonina. Tymczasem parobki urządzały w ten dzień pogrzeb żuru lub śledzia wieszając go na drzewach za karę, że morzył ludzkie żołądki słabym posiłkiem. Jadano go niemal codziennie przez ostatnich 45 dni.

W W. Sobotę rano święcił ksiądz wodę, w południe pokarmy, a wieczorem ogień. Tak było kiedyś, dzisiaj święci się ogień i wodę wieczorem, podczas uroczystego obchodu wigilii paschalnej. Wodę odnowiono, a jakżeby drugi żywioł i wierny przyjaciel człowieka - mógł pozostać nieczysty? Najpierw trzeba było wygasić stare skry w piecach, piecykach i pod kuchniami. Żyłeś ogniu cały rok to dla ciebie dość! Napatrzyłeś się ludzkiej biedy, codziennych kłopotów nieobce ci kłótnie, awantury, a nawet bijatyki. Nie jesteś już czysty trzeba rozpalić cię od nowego czystego źródła – od paschału. We wszystkich chałupach było święte i nowe: ogień i woda, pobielane ściany i jadło, i serca ludzkie obmyte wielkopostną pokutą.


   
Aktualizacja 2013-12-05, 12:32

© Wszystkie Prawa Zastrzeżone © Administrator Sebastian Riedel
Użytkowanie strony oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies.